Wygrać z otyłością

„Wygrać walkę nie znaczy wygrać cała wojnę”

 

Obsesyjne odchudzanie i niewłaściwe stosowanie diet to nie jest wygrana wojna z otyłością, to tylko jedna walka. Gdyby ta walka była łatwa, na ulicach widzielibyśmy tylko szczupłe osoby. No, może zdarzałyby się sporadyczne przypadki, gdy pod maską otyłości jest danej osobie wygodniej. Nonsens? Okazuje się, że nie. Znane są psychologom przypadki, w których np. kobieta jest otyła, bo tym chce zniechęcić męża do współżycia płciowego, i inne, ale to margines.

Najczęściej pacjent toczy walkę z otyłością przez wiele lat, a zdarza się, że przez całe życie. W mojej praktyce lekarskiej dość często słyszę zdanie: „pierwszy raz w życiu jestem szczupła/szczupły”. Dlaczego jest to takie trudne – powodów jest mnóstwo. Przede wszystkim za duże zaufanie do tzw. diet cud. Przykładem jest szalejąca dieta białkowa Dukana, dieta kopenhaska, której epidemia już wygasła, i wiele innych. Efekt odchudzający bardzo szybki, często aż gwałtowny, i to właśnie powinno smucić pacjentów, a nie być powodem ich radości. Nie mówiąc już o wielkiej szkodliwości takiej „dietetyki” – czego plony już zbieramy.

Dlaczego? Bowiem tak szybkiej utraty ciężaru ciała mózg nie jest w stanie zaakceptować i nieodwołalnie doprowadzi to do powrotu do wagi wyjściowej wraz z efektem „jojo”.

To mózg nas tuczy. Wydzielane tutaj hormony regulują nasz apetyt, czyli pobieranie kalorii z określonych produktów. Wszelkie stresy, depresje, lęki, nieprzespana noc rozregulowują funkcje mózgu. Drugą grupą czynników są schorzenia w innych narządach endokrynnych, jak tarczyca, jajniki itp. Układ hormonalny naszego organizmu jest bowiem całością i zaburzenie pracy jednego z tych narządów prowadzi do innych zaburzeń hormonalnych.

Przy dobrze prowadzonej kuracji odchudzającej pacjent nie może odczuwać uczucia głodu. Dlatego przed rozpoczęciem kuracji odchudzającej konieczny jest idealny dobór kaloryczności diety dla danego pacjenta, czemu służy odpowiednia diagnostyka komputerowa. Uwzględniany jest nie tylko skład masy ciała, ale również płeć, wiek, aktywność fizyczna pacjenta.

 W tak dobranej kalorycznie kuracji odchudzanie nie tylko jest przyjemne, ale również bardziej efektywne.

Dieta powinna uwzględniać w miarę możliwości upodobania kulinarne pacjenta, być urozmaicona i w miarę prosta do wykonania, bo w dzisiejszych czasach nikt z nas za dużo czasu nie ma.

Doprowadzenie pacjenta do normy wagowej „zdrowotnej” to za mało. W każdym przypadku musi się odbyć drugi etap kuracji, tzw. stabilizacyjny, w którym mózg zgadza się na coraz wyższą kaloryczność i idealny dobór kaloryczności diety na następne lata życia, przy której waga będzie stabilna. Tego nie zrobimy bez pomocy specjalistycznej aparatury diagnostycznej. Waga i centymetr to za mało.

W teorii jest to proste. Praktyka wymaga wiele pracy z pacjentem ze strony lekarza, dietetyka i psychologa.

Oczywiście dobór odpowiedniej aktywności ruchowej jest równie ważny, ale wymaga to osobnego omówienia.

Czasami w czasie kuracji odchudzającej konieczne jest wsparcie psychologa, aby nauczyć pacjenta wizualizacji, wzmocnienia motywacji, autosugestii. Pacjenci z zaburzeniami łaknienia, niekiedy niezauważalnymi na pierwszy rzut oka, stosując jedynie dietę połączoną z aktywnością fizyczną, bez pomocy psychologa, nigdy nie osiągną sukcesu. Odpowiednia terapia, jak autosugestia w relaksacji (bądź hipnozie), terapia biofeedback są w stanie pomóc pacjentowi uczynić kurację miłą, a jej efekty trwałe.